O autorze
Współzałożyciel i członek zarządu Nowoczesnej oraz rzecznik prasowy partii, koordynator konsultacji społecznych i prac programowych Nowoczesnej oraz Sieci Eksperckiej „Lepsza Polska” . Wcześniej zarządzał m.in. ośrodkiem dialogu i analiz THINKTANK, który stworzył. Ekspert w zakresie

Rocznica smoleńska na pokaz. Dlaczego nikogo z PiS nie było na miejscu tragedii?

10 kwietnia 2017 r., kamień w miejscu katastrofy samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem
10 kwietnia 2017 r., kamień w miejscu katastrofy samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem Paweł Rabiej, Nowoczesna
Ostatnia rocznica zbrodni katyńskiej i katastrofy smoleńskiej pokazała, że PiS traktuje te wydarzenia na pokaz i głównie jako narzędzie swojej politycznej gry. To znieważa pamięć wszystkich osób, które tam zginęły.

Wczoraj wróciłem ze Smoleńska i Katynia, z uroczystości 77-lecia zbrodni katyńskiej i 7 rocznicy katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem.

Uroczystość była skromna i poruszająca. Trudno opisać uczucia, które wywołuje katyński las i memoriał, upamiętniający ponad 20 tysięcy polskich oficerów zamordowanych przez sowiecką Rosję. Ciężko po prostu znieść ciszę i chłodny mrok tego lasu, w którym padały strzały oficerów NKWD.

Niełatwo też patrzeć spokojnie na miejsce katastrofy TU 154 - ogrodzone, zarośnięte trawą pole, ścięty skrzydłem samolotu pień brzozy. Gdy wszystko zdaje się krzyczeć, trudno pojąć obojętność i spokój natury – ołowiane niebo, jasne słońce i obłoki, odradzająca się wiosną zieleń. To wydaje się tak niesprawiedliwe.

Ja przynajmniej nie potrafię unieść tego bez emocji. W katastrofie prezydenckiego samolotu zginęło kilku moich przyjaciół, a także wiele osób które znałem i ceniłem. Anna Walentynowicz, Maria i Lech Kaczyńscy, Władysław Stasiak, Aleksander Szczygło, Grażyna Gęsicka, Sławomir Skrzypek, Izabela Jaruga – Nowacka, Paweł Janeczek. Każde z 96 nazwisk przypomina dziś ich rodzinom i znajomym najlepsze chwile ze wspólnego życia, na zawsze zamkniętego tym ostatnim lotem.

Ale na to ciche pole trzeba również spojrzeć ze spokojem. Umarłym jesteśmy winni pamięć i ciszę. Możemy pytać, jak wyglądały ostatnie minuty ich życia, ale nie odmieni to już ich i naszego losu. Tak samo, jak nie zmieni ich pytanie o sens tej tragedii.

Patrząc na to puste, ciche pole, w ciemnej godzinie poranka, zadawałem sobie jednak inne pytanie „dlaczego”. Dlaczego ta katastrofa stała się dla rządu PiS narzędziem politycznej gry? I dlaczego ten rząd zdradził Katyń i ofiary katastrofy smoleńskiej? Bo tę zdradę było dobrze widać 10 kwietnia 2017 r. w Katyniu, w Smoleńsku i w Warszawie.

Nie stawili się na smoleński apel
Od miesięcy Antoni Macierewicz zmusza Polaków, by każda uroczystość z udziałem asysty honorowej Wojska Polskiego miała smoleński apel.

Jesteśmy winni umarłym pamięć. Więc gdzie podziała się pamięć PiS 10 kwietnia tego roku? Dlaczego na uroczystościach w Katyniu i Smoleńsku nie było nikogo z rządu PiS? Nikogo w randze ministra, podsekretarza stanu? Dlaczego nie pojawił się ani jeden poseł z liczącego 234 osób klubu PiS? Czemu nie było nikogo z KPRM, z władz partii, nawet wojewódzkich? Żadnej oficjalnej delegacji z Sejmu, z Senatu, i z licznych instytucji które sobie przywłaszczyliście?

Jeśli była to największa katastrofa w polskiej historii, jak mówicie, to dlaczego nie stanęliście do apelu smoleńskiego tam, gdzie jest to najwłaściwsze – na jej miejscu? Czy wszyscy trzymali drabinkę na Krakowskim Przedmieściu? Przecież katastrofą nie była utrata Pałacu Prezydenckiego, była nią tragiczna śmierć prezydenta – tam, w Smoleńsku.

Czy nie stać was było na wysłanie delegacji? Na co idą wasze miliony z dotacji i pieniądze z wysysanych przez Misiewiczów spółek skarbu państwa? Dlaczego przypominacie sobie o Katyniu dopiero wtedy, gdy są wybory – jak wtedy, w 70-lecie tej tragedii? Czy naprawdę wszystko musicie robić tylko dla władzy, z wyrachowania?

Gdy będą zbliżać się wybory pewnie znów przypomnicie sobie o rodzinach katyńskich i smoleńskich. Przyjedziecie gromadnie do Smoleńska, będziecie ocierać łzy i wygłaszać pompatyczne przemówienia, że „prawda jest już blisko”.

Ale prawda jest taka, że wasza „polityka historyczna” i troska o pamięć to frazesy. Na skierowane do was wezwanie „stańcie dziś do apelu” odpowiedziała w tym roku w Smoleńsku głucha cisza.

Zaciemniacie prawdę o tej katastrofie
Głośno próbowaliście za to zaciemnić prawdę o katastrofie, tu na miejscu. Prawdę o tym, że rozbicie samolotu to efekt bałaganu w państwie dekadę temu – za który także wy odpowiadacie. Że to skutek dziecinnej rywalizacji PiS i PO, braku procedur, lekceważenia rzeczywistości, brawury i nieodpowiedzialności.

Czy to dlatego głosicie dziś „teorie o wielkim podmuchu” i podważacie wyniki wcześniejszych śledztw? Żeby zagłuszyć wyrzuty sumienia? Czy naprawdę chcecie tę katastrofę wyjaśnić? Czy może raczej chodzi wam o to, by smoleńskie trumny ciągle były „w grze” – jako paliwo do politycznej walki?

Dlaczego śledztwo smoleńskie nie jest przejrzyste? Dlaczego sprawę katastrofy bada komisja, która sama wymaga zbadania? Dlaczego uczestniczą w niej osoby, które nie mają pojęcia o ustalaniu przyczyn jakiejkolwiek katastrofy, i tworzą wyssane z palca teorie? Do jakich jeszcze wniosków dojdą w swojej paranoi i nieuctwie, analizując po raz kolejny zebrany materiał dowodowy, odkrywając „nowe dowody” i nieznane wcześniej prawa fizyki? Ile jeszcze „pewników” o tej katastrofie będziemy słyszeć?

Jak długo będzie trwał ten nieodpowiedzialny zalew spekulacji? Jak długo jeszcze będziemy znosić teatr w wykonaniu Antoniego Macierewicza, nadętą mitomanię głównego kapłana „zamachu smoleńskiego”? Rok, dwa lata? Kilka lat? Kilkanaście? Czy to się kiedyś w ogóle skończy?

To już urąga nie tylko rozsądkowi. Także powadze polskiego państwa – i pamięci wszystkich tych, którzy zginęli w Smoleńsku.

Dlaczego wyjaśnianie katastrofy powierzono Antoniemu Macierewiczowi, człowiekowi, o którym sam Lech Kaczyński mówił, że to konfabulant i partacz? Który w latach 90. nieodpowiedzialnie grał teczkami i lustracją, czego skutki trwały jeszcze wiele lat? I który kilkanaście lat później zdradził tajemnice polskiego wywiad i zniszczył jego służby – o czym przejmująco opowiada m.in. książka o kulisach Nangar Khel? I który dziś rozmontowuje polską armię, bo takim jest po prostu człowiekiem – destrukcji, dezorganizacji, spustoszenia?
Jeśli powodem jest tu cynizm i polityczne wyrachowanie, chęć żerowania na tej tragedii i grania tragedią smoleńską – to język polski nie zna słów, które zdolne są opisać taką obrzydliwość.

Zdradzona pamięć i zdradzona przyszłość
A jeśli tak nie jest, to dlaczego Jarosław Kaczyński wciąż toleruje działania ministra Macierewicza? Panie prezesie, w Smoleńsku zginął nie tylko pana brat. To nie jest tylko pana sprawa. Jak długo jeszcze będziemy czekać na zamknięcie tego śledztwa i wnioski – do czego mamy prawo jako obywatele?

Co zrobił wasz rząd, by do Polski wrócił wrak samolotu, a na miejscu katastrofy stanął pomnik? Zginęło tam przecież tyle osób, para prezydencka, były prezydent, dowódcy sił zbrojnych, szefowie państwowych instytucji. Czy oni na to nie zasługują?

Konkurs na pomnik ogłosili wspólnie prezydenci Polski i Rosji – i taki projekt powstał. Jak przebiegają rozmowy o nim z rosyjskim rządem? Kiedy zacznie się budowa? Chcecie pomników w Warszawie na Krakowskim Przedmieściu, a nie potraficie zadbać o niego na miejscu katastrofy. Czekacie, aż postawią go Rosjanie? Kiedy wasz minister spraw zagranicznych rozmawiał o tym ostatnio z rosyjskim rządem? Kiedy rozmawiał minister kultury? Czy rozmawia ktokolwiek?

Jaki jest wasz pomysł na współpracę ze stroną rosyjską w śledztwie i przejęcie wraku prezydenckiego samolotu? Macie zamiar obwiniać Rosję o zamach i wybuch, czy podjąć międzyrządową i międzynarodową współpracę, żeby zakończyć to śledztwo? Dlaczego opinia publiczna nic nie wie o rozmowach na temat odzyskania pozostałości samolotu? Jaki macie na to plan? Msze u ojca Rydzyka, angażowanie międzynarodowych rozjemców czy może wreszcie działania, które powinien podjąć rząd normalnego, suwerennego kraju?

Dobra pamięć zamiast złej pamięci
Badania pokazują, że katastrofa smoleńska staje się dla Polaków coraz bardziej obojętna, a może nawet odpychająca. Wiele osób ma już tego tematu dosyć. Miejsce dobrej pamięci zajmuje zła pamięć – taka, która dzieli. Nie zadawaliście sobie w rządzie PiS, a wcześniej w PO, pytania dlaczego tak się dzieje? Co zrobiliście, aby temu zapobiec?

Tragedia smoleńska mogła być impulsem do zmiany jakości polskiej polityki. Pierwsze dni po katastrofie połączyły Polaków w szoku i bólu. To dawało nadzieję na politykę, która wydobywa z ludzi to co najlepsze, a nie co najgorsze. Wiele narodów – Amerykanie, Francuzi, Niemcy – po wojnie domowej, rewolucji czy podziale potrafiło wzmocnić się i połączyć wokół wspólnych wartości. Wy tę szansę zmarnowaliście. Sprawiacie, że Smoleńsk dzieli, i będzie nadal dzielił. Pytam, w imię czego?

Ta katastrofa była również szansą na wyciągnięcie wniosków, jak lepiej zarządzać państwem. Na mniej bylejakości i przypadku, a więcej troski o procedury i szacunku do nich. I ta szansa także została roztrwoniona. Dlaczego dziś ciągle musimy słuchać o naginaniu i łamaniu procedur, o kolejnych wypadkach rządowych samochodów, bałaganie w państwie? Czy nie potraficie uczyć się na swoich błędach?

10 kwietnia 2017 roku, stojąc na smoleńskiej ziemi, myśląc o tych, którzy tam zginęli, poczułem ból i wstyd. Wstyd za polskie państwo, rządzone przez PiS, jego słabość i niekompetencję. I ból, bo rząd po trzykroć zdradza tych, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej. Zdradza ich nie uczestnicząc w obchodach w Smoleńsku, grając nieodpowiedzialnie śledztwem dla swoich politycznych korzyści i nie dbając o należyte upamiętnienie miejsca, w którym odeszli.

Trudno nazwać to inaczej, niż znieważaniem ich pamięci.
Trwa ładowanie komentarzy...