O autorze
Współzałożyciel i członek zarządu Nowoczesnej oraz rzecznik prasowy partii, koordynator konsultacji społecznych i prac programowych Nowoczesnej oraz Sieci Eksperckiej „Lepsza Polska” . Wcześniej zarządzał m.in. ośrodkiem dialogu i analiz THINKTANK, który stworzył. Ekspert w zakresie

Jest 10 powodów, dla których Polska powinna przyjąć uchodźców. Dlaczego PiS i PO tego nie rozumieją?

Jedna z manifestacji w Warszawie, opowiadających się za przyjęciem do Polski uchodźców z Syrii
Jedna z manifestacji w Warszawie, opowiadających się za przyjęciem do Polski uchodźców z Syrii Nowoczesna / Fb
Polski rząd uporczywie odmawiając przyjęcia nawet niewielkiej liczby uchodźców w ramach unijnego porozumienia o relokacji pokazuje brak powagi i odpowiedzialności, a nawet sprytu. Są sytuacje, w których warto zachować się przyzwoicie, choć to się nie opłaca. Ale w przypadku przyjęcia imigrantów można połączyć interes z przyzwoitością, a wartości z twardą polityką.

Kwestia, czy Polska ma uczestniczyć w relokacji uchodźców już obecnych w Europie budzi wiele emocji. Od 2015 r. rząd PiS konsekwentnie mówi: nie przyjmiemy nikogo. Towarzyszy temu narracja, że emigranci są dla Europy zagrożeniem terrorystycznym i tożsamościowym (islam), a polityka multi-kulti UE była błędem. Na użytek krajowy została uruchomiona machina wzmacniania strachu przed obcymi. Tworzą ją wypowiedzi takie jak Jarosława Kaczyńskiego (uchodźcy roznoszą niebezpieczne choroby) czy Mariusza Błaszczaka (są groźni i trzeba ich trzymać za drutami). Ostatnio dołączył do tego chóru Grzegorz Schetyna.

Ta strategia jest błędna i niebezpieczna. Każdy naród ma swoje strachy, a do najsilniejszych należy strach przed obcym. Jest jednak dziesięć powodów – etycznych, politycznych i pragmatycznych – dla których Polska powinna wziąć udział w relokacji uchodźców. Podkreślam, że nie mówię o przyszłych emigrantach zarobkowych, ale o uchodźcach wojennych – ludziach, którzy już uciekli ze swoich domów z różnych powodów, i już znaleźli się w Europie.

1. Bo wymagają tego wartości chrześcijańskie
Jeśli nazywamy się chrześcijanami, mamy obowiązek pomocy bliźnim. Mówi o tym nie tylko Papież Franciszek. To szczyt hipokryzji, gdy partia która tyle razy powołuje się na współczucie i wartości chrześcijańskie, partia tak zależna od Kościoła i tak mocno dbająca o jego przywileje odmawia pomocy ofiarom wojny i pożogi. Kościół – oraz samorządy – mogłyby zresztą odegrać ważną rolę w wypracowaniu rozwiązania.

2. Bo trzeba pomagać słabszym
My Polacy też doświadczyliśmy takiej pomocy w historii wielokrotnie. Tylko w latach 80., wyjechało z Polski ponad milion osób, głównie młodych i wykształconych. Zachód ich nie odrzucił. Sytuacji w PRL lat 80. nie da się zaś porównać z dramatem krajów, z których uciekają dziś imigranci. Ale jeśli polskie państwo nie ma miejsca dla 7 tys. ofiar wojny, to nie tylko pokazuje niewdzięczność, ale i zaprzecza solidarności.

3. Bo pokazuje to słabość naszego państwa
Kiedy minister Mariusz Błaszczak mówi, że uchodźcy to terroryści, a jego rząd obawia się kilku tysięcy uchodźców, daje sygnał że polskie państwo istnieje tylko teoretycznie. Dobrze zorganizowany kraj jest w stanie ich przyjąć bez uszczerbku dla swojego bezpieczeństwa. Inna sprawa, że Polska jest ogólnie słabo do tego przygotowana. Może dlatego sytuacja w obozach dla uchodźców w Polsce jest dramatyczna: leżą zwykle na odludziu, a przebywający w nich ludzie traktowani są niemal jak więźniowie.

4. Bo w Unii Europejskiej warto wspólnie rozwiązywać problemy
Imigranci to problem całej Europy, który jest realny. Trzeba wspólnie znaleźć jego rozwiązanie. Odmawiając poszukiwania go polski rząd pokazuje, że wspólnota kontynentu mało go interesuje. To podważa zaufanie do Polski jako poważnego członka UE. W interesie Polski nie jest uwewnętrznianie problemu migracji. Znacznie lepiej pokazywać, że dotyczy on całego kontynentu i całej wspólnoty. Polska oczywiście może grać „nie” do końca. Ale może się okazać, że polskie problemy też okażą się problemami, którymi inne europejskie kraje nie będą zainteresowane.

5. Bo niepotrzebnie daje to argumenty przeciwko Polsce
Polska nie jest odpowiedzialna za kryzys migracyjny: to w znacznej mierze wina Grecji, Włoch, Bułgarii czy Niemiec. Ale odmowa przyjęcia uchodźców będzie budowała takie poczucie. Nie warto tego ryzykować. Koncepcji relokacji nie da się raczej w EU zmienić, a gdy nie ma alternatywy – sprzeciw politycznie się nie opłaca. Lepiej domagać się tego, by środki finansowe przekazywane przez UE realnie pokrywały koszty utrzymywania przyjętych uchodźców. Zwłaszcza, że Polska i tak nie będzie ich głównym celem, a ci, którzy zostaną u nas ulokowani, zapewne wyjadą, bo system socjalny i rynek pracy nie sprzyja cudzoziemcom.

6. Bo Europie i Polsce potrzeba rąk do pracy
Inna sprawa, że także Polska potrzebuje rąk do pracy. To nieprawda, że „obcy” zabierają „rdzennym” Europejczykom miejsca pracy i uszczuplają ich dobrobyt. Również nasza gospodarka potrzebuje imigrantów, aby wypełnić lukę na rynku pracy i w systemie emerytalnym. I może się okazać, że potrzebujemy ich wielu, nawet kilku milionów. Współczynnik dzietności jest niski, 500+ nie załatwi sprawy, bo z Polski wciąż wyjeżdża dużo za młodych osób. Trzeba się będzie z tym wreszcie jakoś zmierzyć.

7. Bo sami możemy stanąć wobec podobnego problemu

Informowanie o rzekomym przyjęciu przez Polskę „miliona uchodźców z Ukrainy” to oczywista nieprawda, ale jest faktem, że w przypadku zaostrzenia kryzysu na Ukrainie Polska faktycznie może być zalana falą uchodźców. Polska będzie wtedy potrzebować solidarności pozostałych krajów Europy. Dlatego warto podkreślać wątek Ukrainy nie jako argument przeciwko przyjęciu uchodźców, ale aby uzasadnić ulgowe traktowanie Polski w kontekście obecnie funkcjonującego systemu relokacji. To może być istotny argument, o ile będziemy otwarcie i przychylnie podchodzić do obywateli Ukrainy, składających wnioski o azyl.

8. Bo pokazuje to słabość w walce z islamskim fundamentalizmem
Argument, że nie wpuszczając emigrantów Polska walczy z islamskim fundamentalizmem jest nietrafiony. Pokazuje on raczej słabość i strach, a nie wolę walki. Państwo islamskie, islamski fundamentalizm i terroryzm są dla Europy zagrożeniem, i trzeba je twardo zwalczać. W tym – rozróżniając uchodźców wojennych od fundamentalistów. Pierwszym trzeba w miarę możliwości pomagać, drugich – zwalczać i bezwzględnie wydalać z Europy.

9. Bo wzmacnia to ksenofobię
Ksenofobia i nacjonalizm w zbyt dużym stężeniu stają się niebezpieczne. PiS nie utrzymuje tych postaw na bezpiecznym poziomie. Przyjęcie uchodźców może być dobrym początkiem osłabiania „stabloidyzowanego przemysłu strachu” przed nimi i tworzenia neutralnego podejścia. Warto przy tym podkreślać, że system relokacji opiera się na tymczasowym pobycie migrantów w Polsce – do czasu rozpatrzenia ich wniosku o ochronę międzynarodową, a nie na stałe.

10. Bo uderza to w reputację Polski w świecie
I wreszcie, w świecie ma znaczenie nie tylko twarda, ale również „miękka siła”. Obraz bojaźliwej, wrogiej cudzoziemcom, uchylającej się od współpracy, samolubnej stosującej cwaniackie argumenty i uniki ksenofobicznej Polski nie jest nam potrzebny. Na dłuższą metę może on np. odstraszać inwestorów i biznes i trwale pogorszyć obraz Polski. Także poza Europą.

Są sytuacje, w których warto zachować się przyzwoicie, choć się to nie opłaca. Ale w przypadku przyjęcia uchodźców można połączyć interes z przyzwoitością, wartości z twardą polityką.

Nie podoba mi się sytuacja, gdy europejskie państwa nie radzą sobie z napływem osób z zewnątrz, i nie są w stanie wymusić przestrzegania elementarnej lojalności wobec wartości politycznych i kulturowych Unii Europejskiej. Emigranci muszą się stosować się do reguł ustalonych przez kraj, do którego przybyli. Oczywiście, część argumentów rządu ma sens. Trzeba pomagać na miejscu (Polska także powinna pokazywać jak wspiera ofiary wojny w Syrii), granice EU powinny być bardziej szczelne (trzeba wymagać tego od krajów pogranicza), polityka odsyłania uchodźców powinna być bardziej stanowcza i skuteczna, a cała polityka migracyjna – spójna i konkretna.

Ale świadomi i odpowiedzialni politycy powinni mieć odwagę, by szukać rozwiązań i dawać nadzieję, a nie budzić lęk.

W 2015 r. mieliśmy do czynienia z bezprecedensowym napływem uchodźców do Europy, największym od II wojny światowej. Nie zamieciemy efektów tego problemu pod dywan. Radykalizm i odmowa współpracy nie są rozwiązaniem. Rząd powinien podejmować działania, które nie osłabią pozycji Polski w Unii Europejskiej, a z drugiej strony – zapewnią ochronę podstawowych interesów narodowych. Drogą do tego jest większe zaangażowanie Polski w wypracowywanie rozwiązania w instytucjach UE, a nie izolacjonizm i granie pod krajową opinię publiczną. Najważniejsza jest równowaga pomiędzy asertywnością a zdolnością do współpracy. Dziś polski rząd ma z tym poważny problem.

Nie mówiąc już o tym, że wolna Polska jest także efektem marzeń kultywowanych przez polskich emigrantów w wolnych krajach, a to również jakoś zobowiązuje. Odwracając się dziś od emigrantów, zaprzeczamy w jakimś sensie sobie i swojej historii.

Tekst został opublikowany po raz pierwszy na portalu „Wszystko co najważniejsze”, Tekst linka
Trwa ładowanie komentarzy...