O autorze
Współzałożyciel i członek zarządu Nowoczesnej oraz rzecznik prasowy partii, koordynator konsultacji społecznych i prac programowych Nowoczesnej oraz Sieci Eksperckiej „Lepsza Polska” . Wcześniej zarządzał m.in. ośrodkiem dialogu i analiz THINKTANK, który stworzył. Ekspert w zakresie

Jarosław Kaczyński utknął w „trójkącie złych emocji”. Dla dobra Polski powinien odejść z polityki.

Łańcuch Świec pod Sądem Najwyższym, 16 lipca 2017 r.
Łańcuch Świec pod Sądem Najwyższym, 16 lipca 2017 r. Nowoczesna, fot. Łukasz Kamiński
Emocjonalny wybuch lidera PiS w Sejmie podczas dyskusji nad reformą sądów i brutalny atak na posłankę Nowoczesnej Kamilę Gasiuk - Pihowicz pokazał, że Polską nie kieruje dziś kontrolujący sytuację lider, ale „maszynka do obwiniania”. To może doprowadzić do zniszczenia instytucji naszego państwa.

Słowa, które padły z mównicy sejmowej podczas debaty o Sądzie Najwyższym zszokowały nawet najbardziej zagorzałych zwolenników PiS. „Wiem, że boicie się prawdy, ale nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego śp. brata” – rzucił z furią z sejmowej mównicy lider tej partii. – „Niszczyliście go, zamordowaliście go, jesteście kanaliami”.
Mocne, nawet jak na specyficzne standardy Sejmu. Wypowiedziane roztrzęsionym głosem zdania pokazały, że w dyskusji o reformie sądów wcale nie chodzi o jakość ich funkcjonowania, o efektywność wymiaru sprawiedliwości.
Chodzi o dużo głębsze emocje. To, że lider PiS tak bardzo dał im się ponieść, pozwoliło wreszcie wielu osobom dostrzec jeden z największych dziś problemów polskiego państwa.

Co się stało Jarosławowi Kaczyńskiemu?
Ten problem to nieprzewidywalny, sterowany przez emocje „trójkąta dramatycznego” lider partii rządzącej.
Na czym polega „trójkąt dramatyczny”? To schemat trzech emocjonalnych ról: Prześladowcy, Ofiary i Wybawiciela. Prześladowca piętnuje, szuka winnych, oskarża, znęca się. Ofiara gra skrzywdzonego i uciemiężonego, użala się nad sobą i lituje. Wybawiciel bierze na siebie rolę herosa który uwolni Ofiarę od Prześladowcy.
Mechanizm trójkąta opisano najpierw w patologicznych rodzinach uzależnionych m.in. od alkoholu. Ich członkowie często wchodzili w te role, i wzajemnie się nimi zamieniali. Ale okazało się, że jest on bardziej uniwersalny. Ludzie ulegają emocjom „trójkąta” w rodzinach, instytucjach i zbiorowościach.

Dramatyzm hula na całego
We wszystkim, co mówi Jarosław Kaczyński, odwołuje się on do roli Ofiary. A to jest nim ciemiężony suweren, a to okradane państwo, a to on sam (zabito mu brata, poniżano i zwalczano). Polska to według PiS wieczna ofiara jakiegoś spisku lub zdrady. Ciągle ktoś chce nas wykończyć lub oszukać.
Szef PiS często występuje też w roli Prześladowcy. A to walczy z układem, który ktoś stworzył, a to ściga kogoś, kto okrada państwo, a to ktoś zamordował mu brata i trzeba go ukarać, a to ktoś przynosi do Europy choroby i nie wolno go wpuszczać. Narracja polityczna PiS i jego lidera opiera się na poszukiwaniu, wskazywaniu i ściganiu winnych.
I we ważnym, co mówi lider PiS, ważna jest też rola Wybawiciela. Kogoś, kto przyjdzie i wreszcie zaprowadzi porządek.

Żonglowanie emocjami
Jarosław Kaczyński zamienia te role jak zręczny żongler. Od lat krzyczy do wielu środowisk „To wasza wina!” Pamiętam to jeszcze z początku lat 90. Najpierw zły był Wachowski, potem Wałęsa, potem Michnik; potem ta galeria znacznie się wydłużyła. Po tragedii Smoleńskiej zjawisko przybrało na sile.
To właśnie rola ofiary uruchamia największe emocje trójkąta dramatycznego. Ludzie wchodzą w tę rolę bezwiednie, a niektórzy wpędzają w nią całe narody – tak jak Hitler robił to mówiąc, że Niemcy padli ofiarą Żydów.
Z tego punktu widzenia łatwo zrozumieć, co dzieje się co miesiąc na Krakowskim Przedmieściu. Miesięcznice Smoleńskie są formą podtrzymywania silnych emocji Ofiary. Podobnie jak tropienie afer i liczne komisje – sposobem na podtrzymywanie emocji Prześladowcy i Wybawiciela.

Złe emocje niszczą państwo
Każdemu z nas zapewne zdarzyło się w życiu odegrać którąś z tych ról. Ale są dwa problemy.
Pierwszy: w role „trójkąta dramatycznego” nie wchodzi się po to, żeby coś rozwiązać. Ludzie robią to, by przeżyć jeszcze raz znane emocje. To uczuciowa proteza, zakładana na poczucie krzywdy, niższości czy własnej niezbędności.
Drugi problem jest poważniejszy. Pół biedy, jeśli emocje trójkąta niszczą rodziny, choć to oczywiście dramat. Gorzej, gdy rozbijają instytucje i społeczności.
Za sprawą Jarosława Kaczyńskiego „trójkąt emocji” zaczął rządzić państwem. Wcześniej zaś skutecznie zdemolował jego partię. To nie jest wbrew pozorom partia wodzowska, kierowana przez świadomego i racjonalnego autokratę. To wrażliwa, rozedrgana emocjonalnie partia, kierowana emocjami „trójkąta”.

Emocje Kaczyńskiego dewastują Polskę
Do tej pory wiele osób uważało, że lider PiS kieruje się racjonalną wizją naprawy państwa. Ale od debaty o sądach nikt nie może oskarżać opozycji, że zarzuca Jarosławowi Kaczyńskiemu kierowanie się emocjami i chęcią zemsty. Sam to pokazał.
Nie musimy się więc już zastanawiać, gdzie jest źródło emocji w naszej polityce. Jest nim Jarosław Kaczyński, który zainfekował swoimi odczuciami całą Polskę. Nakręca je, jak kataryniarz swoją katarynkę. Umiejętnie wzbudza w Polakach poczucie bycia ofiarą. Skutecznie wchodzi w buty oskarżyciela i twardego zwolennika karania winnych. Niesie wybawienie, mówiąc, że zna odpowiedź na wszystkie problemy.
To niszczące, bo emocje trójkąta są niedojrzałe i dziecinne. Ktoś, kto stawia się w roli ofiary pyta „Kto mi to zrobił”, zamiast „Jak mogę to rozwiązać”. To dlatego PiS i TVP Info tylko oczernia sędziów, zamiast zaproponować rozwiązania. Bo nie chodzi o usprawnienie sądów, ale o napiętnowanie „kasty”. Z tej mąki nie będzie chleba, z tych uczuć – lepszego państwa.

Groźba szalonej dyktatury?
Wiele osób obawia się, że PiS dąży nie tylko do upartyjnienia instytucji, ale także do wprowadzenia miękkiego autorytaryzmu – wymontowania bezpieczników państwa prawa. Może to skończyć się „demokracją fasadową”, państwem przypominającym końcówkę II RP lub Portugalię Salazara. Instytucje będą tam działać, ale to będzie pozór. Władzę będzie sprawować wąska elita.
Ale jest jeszcze dużo gorszy scenariusz. Autorytarne systemy rodziły się z różnych pobudek. Najbardziej nieprzewidywalne były te, których motorem były niezaspokojone emocje, brutalność lub chęć osobistej zemsty ich twórców.
Bo osoba podporządkowana niszczącej sile emocji nie cofnie się przed niczym. W jej oczach afekty wybaczają wszystko.

Jarosław Kaczyński powinien odejść
Widziałem w akcji destrukcyjnych liderów, którzy grali w emocje. Niektórzy doprowadzili do upadku swoje firmy i trwale zaszkodzili instytucjom. Wyczerpali ich energię, która poszła na jałowe spory.
Bo trójkąt dramatyczny wyczerpuje. Tak, jak wyczerpał wielu Polaków przez ostatnie dwa lata. Niestety, jego emocje też uwodzą. Bo łatwo za nimi pójść, uwierzyć w to, że ciągle ktoś nas krzywdzi, że nazywanie kogoś „gorszym sortem” coś zmieni, że możliwe są proste rozwiązania. To miłe dla ucha, ale nie rozwiązuje żadnego problemu.
Po ludzku rozumiem odczucia Jarosława Kaczyńskiego. Bardzo współczuję straty, której doznał. Ale strata ta nie upoważnia nieformalnego szefa Polski do szukania odwetu z wykorzystaniem kluczowych instytucji państwa, psując je po drodze.
Nie upoważnia również do prowadzenia polityki kierowanej emocjami i chęcią odwetu. Nie uzasadnia niszczenia konstytucji, sądów i trybunałów.
Nie będę radził Jarosławowi Kaczyńskiemu, żeby chodził na terapię. Radzę mu, żeby odszedł z polityki. Państwo nie może służyć zaspokojeniu prywatnych emocji. Siła jego instytucji wynika z tego, że potrafią one niekontrolowane, nieprzewidywalne odczucia jednostek trzymać na wodzy, a nie ulegać im. W polityce musimy rozumieć emocje – swoje i obywateli – ale musimy też kierować się dojrzałością, empatią i odpowiedzialnością.
Jako opozycja poznaliśmy już źródło niechęci lidera PiS do instytucji niepodległej Polski po 1989 r. Jesteśmy świadomi związanych z jego emocjonalnością zagrożeń . Są one olbrzymie. Emocje „trójkąta dramatycznego”: chęć odwetu, strach, pogarda, fałszywa nadzieja są bardziej niebezpieczne niż Trójkąt Bermudzki. Znikają w nich rozsądek, odpowiedzialność i troska o państwo, zdolność do przewidywania swoich czynów. Mogą zagrozić naszemu państwu.
Nie stać nas na to. Polską rządziły już trumny Piłsudskiego i Dmowskiego. Nie skończyło się to najlepiej. Dziś rządzi nami trauma Jarosława Kaczyńskiego. To też może się skończyć źle.
Trwa ładowanie komentarzy...